„CHOLERNA” DEZYNFEKCJA LISTÓW

Kończyła się wiosna 1831 roku. Na terenie Królestwa Polskiego trwało jeszcze powstanie listopadowe. Do Pomorza nieuchronnie zbliżało się ze wschodu „morowe powietrze” – epidemia cholery, która wybuchła w dalekich Indiach kilka lat wcześniej.

Zaraza pojawiła się w Gdańsku 27 maja przywleczona przez załogę rosyjskiego statku. Dziennie zapadało na nią 30 osób. Natychmiast podjęto radykalne działania mające ograniczyć zasięg epidemii. Miasto i jego najbliższe okolice otoczono kordonem sanitarnym obsadzonym przez 20.000 żołnierzy. Obawa przed rozprzestrzenieniem zarazy za pośrednictwem listów spowodowała utworzenie przy głównych drogach wylotowych w Tczewie i w Małym Kacku pocztowych stacji sanitacyjnych dla odkażania wysyłanej z Gdańska korespondencji. Małokacka stacja mieściła się w pocztowym posterunku poczty wozowej (Fahrende Post) i poczty konnej (Reitende Post) zlokalizowanym przy trakcie gdańskim (obecna Aleja Zwycięstwa) w rejonie ulicy Kasztanowej.

Wysyłane listy i pisma były na miejscu perforowane specjalnymi, zmyślnymi urządzeniami a następnie w drewnianych komorach poddawane 10 minutowej fumigacji w oparach octu i dymu wytwarzanego ze spalania na rozżarzonym węglu drzewnym sproszkowanej mieszaniny siarki, saletry i otrąb. Wykonanie dezynfekcji potwierdzano ostemplowaniem przesyłki – w Małym Kacku czyniono to okrągłym (o średnicy 22,5 mm), czerwonym stemplem z poziomym napisem w trzech wierszach: REINIGUNG STEMPEL KATZ.

Stacja funkcjonowała do 28 sierpnia – została zlikwidowana równocześnie z usunięciem kordonu sanitarnego po zmniejszeniu liczby nowych zachorowań.

Nawroty cholery na Pomorze następowały cyklicznie przez kolejnych kilkadziesiąt lat siejąc przerażenie i dziesiątkując tutejszych mieszkańców. W późniejszych latach zaniechano jednak procedury odkażania listów – doświadczenie wykazało, że nie stanowiły żadnego zagrożenia.

Dziś nikt nie pamięta o tej strasznej XIX-wiecznej pladze i o małokackiej stacji pocztowej pracowicie fumigującej wysyłaną w świat korespondencję. Jedynym świadectwem tamtych lat są istniejące nadal w Wielkim Kacku i na Oksywiu przydrożne kapliczki pod wezwaniem św. Rocha – patrona strzegącego ludzi i bydło od zarazy oraz wielkokacki krzyż na tamtejszym dawnym cmentarzu cholerycznym. Inne tego typu cmentarze epidemiczne zakładane w pobliżu niektórych okolicznych wiosek – dzisiejszych dzielnic Gdyni – znikły bez śladu.

Janusz Postek