Wywiad z Małego Kacka – Marek Łucyk – Dyrektor GOSiR

Jest Pan dyrektorem Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, którego siedziba znajduje się blisko dzielnicy Mały Kack. Jak Pan wspomina naszą dzielnicę podczas kadencji radnego? Kojarzy się Panu jakoś szczególnie? Jakby Pan ją opisał, jako osoba mieszkająca w innej dzielnicy?

Związany jestem z wieloma dzielnicami Gdyni. Wychowałem się w Chyloni, gdzie ukończyłem szkołę podstawową. Później były Działki Leśne, następnie Redłowo. Obecnie mieszkam w pięknej dzielnicy zlokalizowanej w zachodniej części Gdyni tj. na „Sokółce”.

Natomiast, jeżeli chodzi o dzielnicę Mały Kack to wspomnienia związane są ze sportem. Z chęcią wracam pamięcią do meczów Arki na starym stadionie piłkarskim czy ekscytujących rozgrywek gdyńskich koszykarek na hali GOSiR. Nadal uczęszczam na mecze, może teraz w nieco innym charakterze, ale w dalszym ciągu jest to dla mnie wyjątkowe widowisko.

Jak można dowiedzieć się z Pańskiej strony, był Pan wybrany przez czytelników najaktywniejszym Radnym Miasta. Jak z takiej perspektywy wyglądają Radni Dzielnicy? Jak widzi Pan ich aktywność?

Pierwszy raz wybrany zostałem Radnym Miasta Gdyni w 1998 roku. Kandydowałem z okręgu Obłuże, Oksywie, Pogórze i Babie Doły. Nie ukrywam, że pierwsza kadencja to był czas nauki funkcjonowania Rady Miasta. W kolejnej kadencji, będąc już przewodniczącym komisji statutowej, zacząłem działać szerzej. Zawsze starałem się być radnym całego miasta, nie ograniczając się tylko do czterech dzielnic, które reprezentowałem.

Jako szef komisji statutowej miałem możliwość wizytowania wszystkich rad dzielnic. Podczas tych spotkań przekonałem się, że są dzielnice lepiej działające jak również i takie, które funkcjonują gorzej. Chociażby brak możliwości stworzenia kworum na sesji, w mojej opinii jest niedopuszczalne. Nie znajduję wytłumaczenia dla radnych, którzy mimo iż nie uczestniczą w posiedzeniach, nie chcą rezygnować blokując jedyną możliwość, żeby to kworum uzyskać (do rady wchodziłaby kolejna osoba z listy).

Obecnie, jako dyrektor Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, widzę to z całkiem nowej perspektywy. Teraz jestem wykonawcą tego, co przedstawiciele mieszkańców przegłosują. Realizujemy różne wnioski rad dzielnic zaczynając od montażu nowych koszy, bramek po modernizację całych boisk.

Był Pan Radnym Miasta przez 3 pełne kadencje i zapewne brał Pan udział w przekazywaniu kompetencji dot. budżetu inwestycyjnego. Jak z Pańskiej perspektywy wygląda przekazanie tych funduszy? Jak ocenia Pan funkcjonowanie tego systemu?

Zgodzę się z tym, iż na początku było ciężko, jednak Rady Dzielnic coraz lepiej planują budżet oraz ostrożniej wydają pieniądze. W jednej dzielnicy mamy skate park, w kolejnej siłownię zewnętrzną, a w innych wymiany koszy czy bramek. Większe inwestycje wykonują instytucje tj. Urząd Miasta czy też GOSiR. Jednakże, wydaje mi się, że teraz w takich szczególnych czasach kryzysowych jest okres na mniejsze realizacje. Najlepszym gremium do ich określania są właśnie radni dzielnic.

Muszę dodać, iż corocznie GOSiR inwentaryzuje obiekty sportowe przyszkolne. Wtedy okazuje się ile jest naprawdę do zrobienia. Nie ukrywam, iż niektóre z boisk nie są w takim stanie jak byśmy chcieli i wymagają dużych nakładów finansowych.

Na Pańskiej stronie możemy także przeczytać jedno bardzo ważne zdanie „Tylko biorąc wspólną odpowiedzialność za nasze miasto uda nam się osiągnąć cel.”. Jak Pan ocenia zaangażowanie mieszkańców w zmienianie najbliższego otoczenia, biorąc pod uwagę, że problemem jest wciąż niska frekwencja w wyborach do rad dzielnic?

Pamiętajmy jedno – w Gdyni każda dzielnica ma swoją radę. Zdajemy sobie sprawę, że w wyborach parlamentarnych mało osób bierze udział, a pozostali mówią „ja nie głosowałem, to nie jest moja wina”. Skończyłem politologię i wiem o tym doskonale, że ten kto nie bierze udziału w wyborach również odpowiedzialny jest za ostateczny wybór.

Problemem jest również przeświadczenie mieszkańców, że radni dzielnicy nie mogą im w czymś pomóc. Tym bardziej przykre, ponieważ Miasto Gdynia stara się wspierać te rady i o tym należy pamiętać.

Moim zdaniem zrobiliśmy ogromny krok do przodu oddając fundusze inwestycyjne w ręce rad dzielnic. Natomiast teraz ta odpowiedzialność spadła na państwa. To radni dzielnic powinni zachęcać ludzi do uczestnictwa w wyborach.

Przed objęciem funkcji Dyrektora GOSiR- u był Pan Dyrektorem Vistalu Łączpol Gdynia, a jako Radny Miasta zajmował się głównie sportem. Jak oceniłby Pan infrastrukturę sportową, jaką posiadamy w naszym mieście? Co się aktualnie zmienia i czy są jakieś plany na przyszłość?

Podsumowując gdyński sport trzeba pamiętać, że zawiera on w sobie wiele aspektów. Jeśli rozpatrywać to pod względem udziału w rozgrywkach na najwyższym poziomie to historię ekstraklasy mamy bardzo bogatą. Wystarczy przypomnieć sobie Lotos Gdynia, Polpharma Gdynia, słynne mecze w Eurolidze jeszcze na starej hali w Gdyni. Jeżeli liczyć obecne kluby z ekstraklasy to mamy 6 zespołów: koszykówkę damską, dwa zespoły koszykówki męskiej, piłkarki ręczne, rugby oraz futbol amerykański. Miasto przez ostatnie lata bardzo dużo pieniędzy inwestowało w sportowy rozwój. Niestety nie mamy zespołu ekstraklasowego w jednym sporcie, bardzo ważnym dla wszystkich – piłce nożnej. Mam nadzieję, że znów będziemy oglądać występy piłkarzy gdyńskiego zespołu w ekstraklasie. Widać, że pragnienie piłki na najwyższym poziomie w Polsce jest duże. Wspólnie z Miastem staramy się zapełnić tę lukę, stąd otwarty trening reprezentacji Irlandii, na który przybyło 14 tysięcy ludzi, Mistrzostwa Polski Juniorów Starszych czy mecz młodzieżówki z reprezentacją Portugalii.

Jeżeli spojrzymy na gdyński sport z perspektywy najważniejszych w życiu sportowca zawodów, czyli Igrzysk Olimpijskich, to jako gdynianie mamy powody do dumy. Joanna Mitrosz zakończyła starty w igrzyskach na 8 miejscu. Ogromna praca i imponujący wynik. Drugi Olimpijczyk, o którym należy wspomnieć to Marcin Chabowski, niestety złapał kontuzję i zrezygnował z udziału w Igrzyskach. Pamiętajmy też o wspaniałej młodzieży, która zdobywa medale w dyscyplinach takich jak koszykówka, łucznictwo oraz lekkoatletyka.

Tych sportów jest naprawdę bardzo dużo, ale nie żałujemy pieniędzy na szkolenie dzieci i młodzieży. Jeszcze 4 lata temu wydawaliśmy na to 800 tysięcy, potem 1 milion 400 tysięcy, a przez ostatnie lata 1 milion 800 tysięcy. To są ogromne pieniądze wydawane na szkolenie, ale na pewno niezmarnowane i każdy przyzna, że to widać.

Pragnę podkreślić, iż dysponujemy naprawdę pięknym stadionem piłkarskim. Przypomnę, że udało się go wybudować za 86 milionów złotych, gdzie kosztorys inwestorski opiewał na 130 milionów. Murawa na tym obiekcie jest jedną z najlepszych w Polsce. Drugi wspaniały obiekt sportowy to stadion do rugby, na którym realizujemy również inne dyscypliny. Zaznaczam, że był to pierwszy stadion ze sztuczną murawą, na którym odbył się ligowy mecz w piłce nożnej i to w ekstraklasie. Posiadamy również halę sportowo – widowiskową, gdzie poza sportowymi rozgrywkami odbywa się też wiele koncertów. Mamy 260 jachtowych miejsc postojowych w nowoczesnej, ale nadal rozwijającej się Marinie. W tym roku budujemy Stadion Lekkoatletyczny na Oksywiu. W tegorocznych planach ujęty został program modernizacji obiektów przyszkolnych. Budżet tego zadania wynosi 200 tysięcy, ale będziemy się starać o dodatkowe pieniądze.

Komu Pan kibicuje i czy jest to trudne patrząc z perspektywy Dyrektora tak ważnej dla sportu instytucji?

Funkcja jaką pełnię w Gdyńskim Ośrodku Sportu i Rekreacji absolutnie nie przeszkadza mi w kibicowaniu. Sport gdyński jest w moim sercu. Oczywiście nie ukrywam mojej słabości do piłkarek ręcznych Vistal Łączpol Gdynia. Jednakże w pracy staram się być tak samo otwarty do współpracy dla każdego z klubów.

Na pewno cała piłkarska Gdynia kibicuje, aby w Gdyni zawitała pierwsza reprezentacja. Wydawałoby się że okazją będzie mecz z San Marino, jednak wybór Warszawy wyraźnie pokazuje że „domem” biało – czerwonych będzie Stadion Narodowy. Czy są jednak takie szanse? Biorąc pod uwagę, że za „miedzą” mamy groźną konkurencję z większym stadionem?

Stadion piłkarki w Gdańsku to naprawdę bardzo piękny obiekt sportowy, jednakże nasz gdyński w niczym mu nie ustępuje. Stadion Miejski w Gdyni jest wystarczający i świetnie przygotowany na mecze Ekstraklasy.

Z całą pewnością mecze o punkty eliminacyjne odbywać się będą w Warszawie. Na razie otrzymaliśmy propozycję organizacji rozgrywek reprezentacji młodzieżowej, jeżeli dojdziemy do porozumienia to zrobimy z tego spotkania święto piłki nożnej. Potrzebę planowania tego rodzaju wydarzeń dowiódł mecz z Portugalią, gdzie frekwencja wyniosła ponad 8 tysięcy (podczas gdy średnio na mecze przychodzi 4 tysiące kibiców). Jednak nie ustaniemy w staraniach o organizację towarzyskiego spotkania pierwszej reprezentacji.

Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiali: Adam Popiołkiewicz i Sebastian Jędrzejewski. fot. gdynia.pl