Wywiad z Małego Kacka – Olgierd Wyszomirski – Dyrektor ZKM Gdynia

Kiedy powstała komunikacja miejska w Gdyni i jakie były jej początki?

Za początek komunikacji miejskiej w Gdyni przyjmuje się 1929 rok. Co prawda już dwa lata wcześniej – w 1927 roku – wprowadzono komunikację prywatną, którą obsługiwała firma Szandrach i Czarnowski, ale dopiero od września 1929 roku Towarzystwo Automobilowe z Poznania rozpoczęło obsługę o charakterze komunalnym. Od stycznia 1930 było to już MTK w Gdyni. Na początku były trzy linie, natomiast do wybuchu wojny było tych linii maksymalnie czternaście. Co ciekawe niektóre linie, jak na dzisiejsze czasy, były dalekobieżne. Na przykład linia do Karwi czy do Juraty.

Z otwieraniem linii w tamtym czasie jest związana ciekawostka dotycząca mojej rodziny. Na jednym ze zdjęć z otwarcia linii do Chyloni jest mój dziadek, który był na tej uroczystości w 1929 roku.

Jak wyglądały początki komunikowana Małego Kacka?

1.600pxRutkowski---105-LeylandDo Małego Kacka pierwszy autobus zawitał w 1949 roku, odjeżdżał on z pętli, która znajdowała się w tym samym miejscu, w którym jest obecnie. Autobus jeździł wówczas ulicą Sandomierską, Halicką, Łużycką i przez tory kolejowe na wysokości obecnej kładki rowerowej – na przedłużeniu ulicy Redłowskiej (przy dawnych garażach WPK, a obecnie Parku Naukowo Technologicznym). Nie istniał bowiem wtedy wiadukt w ciągu ulicy Stryjskiej. W późniejszym czasie, gdy uruchomiono SKM-ki, z powodu większego natężenia ruchu kolejowego, zmieniono trasę (zmiana miała mieć charakter tymczasowy). Autobus skręcał z głównej ulicy w ulicą Wielkopolską, a następnie Wrocławską aż do pętli, która została utworzona na ulicy Sieradzkiej przy kładce nad rzeka Kaczą (na wysokości ul. Kurpiowskiej). Na podobnej trasie kursuje dziś autobus 252. Nie ukrywam, że było to przemyślane działanie, aby częściowo nawiązać do tamtej trasy linii 105, bo taki był numer pierwszej linii kursującej do Kacka. Na początku, w 1949 r., autobus łączył Mały Kack z Dworcem Gdynia Główna, później przedłużono trasę do Stoczni. Co ciekawe do 1954 roku linia ta miała oznaczenie literowe – K, wszystkie linie w Gdyni miały takie oznaczenia do tego roku. Tylko linie trolejbusowe w tamtych latach miały oznaczenia cyfrowe. W 1963 roku, po wybudowaniu wiaduktu w ciągu ulicy Stryjskiej, autobus wrócił na starą trasę i znów kończył swój kurs przy pętli na Sandomierskiej.

Skąd się wzięły oznaczenia autobusów?

Jest to pomysł historyczny i trudno jednoznacznie to ocenić. Historia trolejbusów była taka, że na początku, została uruchomiona jedna linia przez Niemców w 1943 roku. Była to jedna linia bez żadnego oznaczenia. Wiadomo było, że trolejbus jeździ od Urzędu Miasta do Chyloni. W 1946 roku, reaktywowano trolejbus na zmienionej trasie – z zajezdni znajdującej się w porcie rybackim przy ul. Derdowskiego do Urzędu Miasta, wówczas także bez numeracji. Potem nagle dano mu numer 11, chyba dlatego, że w Gdańsku były tramwaje od numeru 1. W Gdyni postanowiono zatem numerować trolejbusy od 11, gdy okazało się że dla tramwajów brakuje numerów to trzeba było do Gdańska oddać numer 11. Więc trolejbusy przemianowano na numery od „dwudziestu” – 21, 22 itd. Do Małego Kacka w 1949 roku pojechał już trolejbus oznaczony numerem 23. Natomiast jeżeli chodzi o autobusy, to myślano chyba bardziej przyszłościowo i zaczęto je oznaczać od numeru 101, na ten numer została zmieniona dawna linia A.

Dziś gdy uruchamiamy nową linię to staramy się sprawdzić czy można nawiązać trochę do historii. Takim przykładem może być linia 102, którą powołaliśmy kilkanaście lat temu. Wzięliśmy wówczas pod uwagę to, że linia B, przemianowana na 102 jeździła kiedyś od Placu Kaszubskiego do Chyloni i dawnej rzeźni. Więc ten numer został w tamtym rejonie Gdyni. Autobus linii 252 jest nawiązaniem natomiast do linii 152, chociaż nie ukrywam, że zastanawialiśmy się nad numerem 205. Ponieważ jak wspomniałem kiedyś do Małego Kacka jechał autobus linii 105, a dodatkowo dziś ten autobus jeździ do Szpitala w Redłowie, podobnie jak 252.
Co interesujące numeracja komunikacji publicznej w Trójmieście mimo oddzielnych podmiotów zarządzających tworzy spójną całość. Wynika to ze tego, że gdy tworzono powojenną komunikację zarząd komunikacji był jeden na całe trójmiasto. Co ciekawe do Gdyni oddano pierwsze pięć numerów czyli – 101, 102, 103, 104 i 105. Natomiast w Gdańsku autobusy zaczynały się od 106. Do dziś staramy się działać tak, aby numeracja się nie pokrywała. Przez krótki okres czasu, gdy rozłączono komunikację w obu miastach, zdarzyło się, że numeracja się pokrywała. Udało się jednak to wszystko cofnąć – na przykład w Gdańsku jeździła linia 121 równolegle do linii gdyńskiej, ale udało mi się przekonać osoby odpowiedzialne w tym zakresie w Gdańsku, aby gdańska linia została zmieniona na 120. Staramy się współpracować z Gdańskiem i gdy powołujemy nowy numer to go konsultujemy.

Kiedy uruchomiono autobus linii 152?

6.-400px-San-H01-1960Autobus linii 152 został uruchomiony 25 lutego 1973 roku, czyli 40 lat temu. Autobusy kursowały wtedy w szczycie co 12 minut, poza szczytem co 15 minut w pozostałych godzinach co 20 minut. To częściej niż teraz, ale było to spowodowane tym że autobus 152 zastąpił trolejbusy linii 27 i 28 które kursowały na Oksywie. W 1973 roku zostały wycofane trolejbusy z Oksywia, wiec zastąpiono je autobusami. Przez jakiś czas równocześnie z linią 152 do Małego Kacka jeździła także linia 105, głównie w godzinach szczytu oraz wieczorem. Stan ten trwał do początku lat dziewięćdziesiątych. Potem została skasowana i od 1992 r. uruchomiona na obecnej trasie, tj. Gdynia Szpital Redłowo – Kosakowo.

Zdjęcie 2 Powyżej: gdyński autobus marki Leyland nr inw. 23 na tymczasowej pętli linii 105 w Małym Kacku przy ul. Sieradzkiej. Przed autobusem kierowca Henryk Rutkowski 1956 r. Ze zbiorów Henryka Rutkowskiego.

Charakterystyczne dla Gdyni pod względem komunikacyjnym są trolejbusy, w tym roku będziemy obchodzić 70 rocznicę uruchomienia pierwszej linii. Jakie znaczenie miało to wydarzenie dla dzisiejszej Gdyni?

Trolejbusy dla Gdyni miały zawsze bardzo duże znaczenie. W latach sześćdziesiątych to właśnie ten środek transportu przewoził najwięcej pasażerów. Co więcej, był tańszym środkiem komunikacji, bo do 1967 roku bilet autobusowy kosztował 80 groszy, a trolejbusowy 60 groszy. Później trolejbusowy 1 zł, a autobusowy 1,50 zł. Autobusów w tamtych latach było mniej, tabor był głównie stary, a nawet gdy był jakiś nowszy model to najczęściej słabo przystosowany do warunków miejskich. W roku 1965 powstała 11 linia trolejbusowa, dla porównania dziś mamy ich 12 oraz jedną sezonową. Wtedy standardem było kursowanie co 8 minut. Pod koniec lat 60- tych jak zaczęły się pojawiać nowocześniejsze autobusy i okazało się, że są tańsze w eksploatacji, a kwestie ekologiczne nie miały takiego znaczenia jak dziś, podjęto decyzję, że lepsze są autobusy i zaczęto likwidować linie trolejbusowe. W roku 1976 r. z 11 linii zostały jedynie 3 i kursowały one jedynie w okolicach obecnej ulicy Morskiej. Do Małego Kacka w latach 1974 – 1981 komunikacje trolejbusową zawieszono. Dopiero po 7 latach została ponownie uruchomiona. Powodem był kryzys energetyczny w 1973 roku, powstał wtedy Raport Rzymski o tym, że ropa naftowa to surowiec nieodnawialny, że trzeba w związku z tym ją oszczędzać, bo nie starczy na więcej niż 50 lat. Zaczęto zatem propagować ideę komunikacji miejskiej zasilanej prądem. Tym samym trolejbusy wróciły do łask.

Jak się zaczęła Pana przygoda z komunikacją?

Zacznę od tego, że zawsze ciągnęło mnie do komunikacji i już w latach pięćdziesiątych przyglądałem się autobusom i trolejbusom z dużym zainteresowaniem. I tu ciekawostka, w tamtych latach w Gdyni były trzy autobusy piętrowe, jeden jeździł na linii nr 102, drugi na 114, a trzeci na linii 105, a zatem właśnie do Małego Kacka. Jeszcze jedna ciekawostka, na przełomie lat 50 i 60, autobus linii 105 marki Skoda Karosa nie wyhamował i wjechał w jeden z bloków znajdujących się przy pętli na ulicy Sandomierskiej.

Jeżeli chodzi natomiast o moje początki, poszedłem na studia – transport na Uniwersytecie Gdańskim. Jak skończyłem studia to chciałem pracować w komunikacji miejskiej w WPK. Jednak w 1974 roku zaproponowano mi, abym został na uczelni i tak się stało. Gdy miałem gotową habilitację to dowiedziałem się, że aby zostać docentem, wtedy było jeszcze takie stanowisko między adiunktem a profesorem, trzeba się wykazać praktyką zawodową. Tę praktykę można było zrobić z ramienia uczelni – była to wówczas formalność. Drugą możliwością było zatrudnić się i mieć etat, ja wtedy wybrałem półetatu w WPK. Na początku zajmowałem się układaniem rozkładów jazdy tramwajów. Ponieważ szło mi to bardzo dobrze, zaczęto zarówno w Gdyni, jak i w Gdańsku zabiegać o to, abym to ja układał rozkłady. Po upływie wymaganego na uczelni roku mogłem odejść, ale zdecydowałem się zostać.

Gdy nastąpił podział WPK, proponowano mi objęcie stanowiska zarówno w Gdyni, jak i w Gdańsku. Jednak ze względu na to, że urodziłem się w Gdyni i mieszkam w Gdyni, zdecydowałem się wybrać to miasto. W konsekwencji do 1992 roku układałem rozkłady jazdy dla komunikacji miejskiej w Gdyni. Te czasy wspominam najmilej. W 1992 roku Franciszka Cegielska wymagała, aby restrukturyzować komunikację miejską. Ta misja przypadła mi I mojemu Koledze prof. Krzysztofowi Szałuckiemu w udziale. Niestety w związku z dokonywanymi zmianami naraziliśmy się strasznie związkom zawodowym. Nie mogli nam podarować, że chcemy restrukturyzować komunikację i wyrzucili nas z MZK. Wtedy zdecydowaliśmy wspólnie z Panią Prezydent, że powołamy Zarząd Komunikacji Miejskiej, co nastąpiło 1 października 1992 roku. Ja zdecydowałem się przyjąć funkcje szefa tego Zarządu i na tym stanowisku pracuję do dziś, godząc to z obowiązkami na uczelni. W międzyczasie udało mi się zdobyć tytuł profesora i pracuję na stanowisku profesora zwyczajnego.

Co Pan uznaje za największy sukces współczesnej komunikacji w Gdyni?

Trudno powiedzieć, ale na pewno dobrą rzeczą jest to, że udało nam się oddzielić organizacje przewozów od ich wykonywania. My jesteśmy z ramienia miasta jednostką, która zajmuje się logistyką, ale sami nie mamy taboru. Podpisujemy umowy z przewoźnikami, stawiamy określone wymagania oraz egzekwujemy wykonywanie tych przewozów na wysokim poziomie. Zrobiliśmy to jako jedni z pierwszych w Polsce i muszę powiedzieć, że przyniosło to bardzo dobre efekty.
Innym sukcesem jest to, że mamy w Gdyni bardzo nowoczesny tabor. Od tego roku mamy sto procent niskopodłogowego taboru. W tej chwili mamy jedne z najnowocześniejszych trolejbusów w Europie, niektórzy się zastanawiają czy nie najnowocześniejsze. To jest powód do dużej radości. Ostatnio otrzymaliśmy prestiżową nagodę Międzynarodowej Unii Transportu Publicznego w kategorii Osługa Klienta, z której jesteśmy bardzo dumni.
Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Adam Popiołkiewicz i Sebastian Jędrzejewski.