Kasztan przy ul. Olkuskiej. Publikacja listu do Rady Dzielnicy Mały Kack, Pana Henryka Wiszniowskiego.

Szanowni Państwo.

Wytypowanie zagospodarowania – w ramach budżetu obywatelskiego – terenu w obrębie drzewa kasztanowca, usytuowanego w Małym Kacku przy ul Olkuskiej, na wprost wylotu ul Lipnowskiej, zainspirowało i zdopingowało mnie do napisania kilku zdań związanych z przedmiotowym drzewem i, nie tylko o tym drzewie.

Ja, od 01 Kwietnia 1940 roku, przez ponad 30 lat – wraz z moimi Rodzicami (Jadwigą i Antonim Wiszniowki) – mieszkałem w Małym Kacku, przy ul. Olkuskiej nr 49 – na wprost wzniesienia, które było i jest na skraju lasu, które nazywaliśmy: „Dużą Górą” albo „Zieloną Górą”. Natomiast, wzniesienie na skraju lasu, usytuowane na wprost kościoła, nazywaliśmy : „Białą Górą”

Semantyka tych nazw wynikała z tego, że „Duża Góra” – dla nas dzieci, była faktycznie dużą górą a, „Zielona Góra” w odróżnieniu od „Białej Góra”, była porośnięta trawą, natomiast „Biała Góra” była „goła”, z usypującym się białym piaskiem.

Odnośnie naszych – nie tylko używanych przez dzieci nazw, w obrębie ul. Olkuskiej, należy jeszcze dodać, że chodziliśmy się bawić i grać w piłkę nożną na „Stare tory”. „Stare tory”, był to i, jeszcze jest nasypem po pierwszej (już nie istniejącej) – dwu szynowej – linii kolejowej. Ze „Starych torów” (na wprost posesji nr 53 – po „Białym pasku” – wchodziliśmy na górny nasyp kolejowy (czteroszynowej linii kolejowej) następnie, przez tory kolejowe – do lasu. „Biały piasek” był odpowiednikiem obecnych piaskownic, ponieważ w tym miejscu był odsłonięty (nie porośnięty trawą) fragment nasypu kolejowego i właśnie w tym miejscu występował biały piasek, bardzo przydatny do wykonywania różnych budowli z piasku. Jednak na wskutek naszych zabaw na „Białym piasku” następowało obsuwanie się nasypu i, co pewien okres czasu, służby kolejowe dokonywały dosypywania piasku – jednak, nie białego, co z oczywistych względów, nam się nie podobało. Warto jeszcze dodać, że piłki do gry wykonywał nam z płóciennych i skórzanych łat, pan Józef Bartelik, który mieszkał, po sąsiedzku, pod nr 51. Pan Bartelik – po pracy zawodowej – nie związanej z szewskim rzemiosłem – w domu dokonywał również naprawy obuwia, dla bliskich sąsiadów oraz wykonywał też nowe buty, np. z drewnianą podeszwą (nazywane „korami”). Znany był również z tego, że potrafił wykonać bardzo udane „oficerki” – na owe (powojenne czasy) szczyt mody – zarówno męskiej jak i damskiej. Córki pana Bartelika chodziły w „oficerkach”, co było wyróżnieniem, wśród Ich równolatek. Zbyszek – mój kolega – wnuk pana Bartelika, również miał „oficerski”. Natomiast ja miałem tylko „skorznie”. „Skorznie”, były to skórzane wysokie buty – na wysokość, nieco powyżej połowy wysokości łydek, ale nie miały usztywnionych cholewek – tak jak to miały„oficerki”. Na wysokości kostek, cholewki „skorzni” tworzyły rodzaj „harmonijki” – były pomarszczone. Troszeczkę zazdrościłem Zbyszkowi tych Jego „oficerek”. Do lasu, z ul. Olkuskiej można było również dojść, przechodząc przez tunel pod torami kolejowymi. Wejście do tego tunelu znajduje się na wprost posesji nr 59.

Tunel do dzisiaj istnieje, Nim jest odprowadzana woda opadowa z Osiedla Witomino Leśniczówka i z lasy – kanałem burzowym do rzeki Kaczej.

Tunel, w czasie ostatnich dni II wojny światowej, spełnił zbawienną rolę dla pobliskich mieszkańców. Jest to jednak odrębny temat, który będę chciał szerzej opisać w następnej korespondencji – jeżeli Szanowna Redakcja przyzwoli na jej publikację na stronie internetowej Rady Dzielnicy Mały Kack.

Przywołując jeszcze inne, powszechnie stosowane (nie formalne) nazwy, należy odnotować, iż kępa drzew, która rośnie, na terenie, między nasypem kolejowym a, „Starymi torami”, na Wschód od ul. Łowickiej, do ul. Sandomierskiej, nosiła naszą nazwę „Mały lasek”.

Do „Małego lasku” chodziliśmy zbierać buczynę. Jadalne i smaczne owoce drzew bukowych

Na nasypie kolejowym pasały się kozy i owce, mieszkańców ul. Olkuskiej. A, między nimi biegały kury – kogut też się trafiał. Ja i inne dzieci, z tego okresu, wychowały się na kozim mleku.

Obecnie – poza panią Czesławą Kotowicz z domu Bartelik, córki pana Józefa Bartelika, przy ulicy Olkuskiej – na odcinku od ul Łowickiej do ul. Łęczyckiej – nie mieszka nikt z okresu trwania II wojny światowej. Na niektórych posesjach mieszkają potomkowie, poprzednich właścicieli bądź nowi mieszkańcy nie spokrewnieni z poprzednimi rodzinami. Szczególnie, wśród nowych mieszkańców, wiedza o wydarzeniach, które miały miejsce w obrębie ulicy Olkuskiej, jest znikoma lub żadna. A, szkoda. Miejscowe, regionalne i narodowe obyczaje, tradycje i pamięć o nich są nośnikami historii o ludziach i miejscach z nimi związanymi. Jednak, pamięć jest/bywa zawodna. W tym miejscu, nie od rzeczy będzie przywołanie następującej sentencji (nie mojego autorstwa) „Narody tracące pamięć, tracą życie” Życia troszeczkę jeszcze mam, ale gorzej bywa z pamięcią.        Aby ją odświeżyć – sobie i Szanownym Czytelnikom – przypomnę pamięć o tytułowym „Kasztanie”.

Otóż, przedmiotowy kasztan został posadzone, na posesji moich Rodziców przez mojego Ojca, na okoliczność moich urodzin – 01.04.1940r. – po prawej stronie, tuż przy furtce wejściowej. W związku z tym, że kasztan zaczynał się rozrastać – w 1945/6 roku – Ojciec przesadził ten kasztan na skarpę nasypu po starym torowisku, na przeciw swojej posesji (nr. 49) – w miejscy, gdzie obecnie rosną sosny, posadzone przez mnie. Posadziłem tam również świerki. Niestety, kiedy świerki podrosły do takiej wysokości, że mogły spełniać rolę świątecznego drzewka na święta Bożego Narodzenia, znaleźli się ich „opiekunowie” a, po drzewkach zostały tylko kikuty ich pni. Kolejne przesadzenia kasztana nastąpiło, we wczesnych latach 50 XX wieku. (przed przebudową ul. Olkuskiej, w ramach powołanego społecznego Komitetu Budowy ul Olkuskiej – którego przewodniczącym był mój Ojciec.) Młode pokolenie nie zna trybu i zasad, – jakie w ówczesnych czasach panowały – związane z budową drogi, ułożeniem chodnika, rurociągu wodociągowego, kanalizacyjnego, lub gazociągu. Początkowo, w Małym Kacku, to wszystko, w większości było wykonywane przez mieszkańców, w ramach tzw. „Czynów społecznych”.

Zamysł ponownego przesadzenia – w, którym uczestniczyłem – kasztana był motywowany tym, iż była obawa uszkodzenia tego drzewa w trakcie przebudowy ul. Olkuskiej oraz pomysłem mojego Ojca aby kasztan przesadzić w takie miejsce, które pozwoli na niezakłóconą jego wegetację oraz będą warunki do stworzenia wokół niego miejsca na plac zabaw dla dzieci oraz postawianie ołtarza na okoliczność procesji w święto Bożego Ciała i przejście procesji z ul. Lipnowskiej w ul. Olkuską w drodze do kościoła. Jeżeli pamięć mnie nie myli, to tylko jeden raz pod kasztanem był postawiony ołtarz i, stała tam też ławka. W następnym okresie, wszystko się zmieniło. Teren wzdłuż ul. Olkuskiej został ogrodzony i zagospodarowany na ogrody działkowe, dla pobliskich mieszkańców.

Gdyby Ojciec żył (miałby 115 lat), były z pewnością zadowolony, że Jego pomysł zagospodarowania terenu wokół kasztana zostanie zrealizowany w wyniku głosów i opinii mieszkańców Małego Kacka, w ramach tzw. „Budżetu Obywatelskiego” i, teren ten będzie ogólno dostępny dla mieszkańców.

Jeżeli pod kasztanem będzie stała ławka, to z pewnością przysiądę na niej i, z sentymentem

wspomnę swoje dzieciństwo w Małym Kacku.

Z poważaniem – pozdrawiam.

Henryk Wiszniowski, obecnie mieszkaniec sąsiedniego Orłowa.

Związek z Małym Kackiem – poza sentymentem do lat dziecięcych – pozostał, choćby z tego względu, że mamy wspólną rzekę – rzekę Kaczą z, którą również jestem sentymentalno – emocjonalnie związany.

 

Bardzo dziękujemy za uznanie działań Mieszkańców Małego Kacka, by to urokliwe miejsce otrzymało nowy wizerunek pod Kasztanem w „roli” głównej. Pragnę dodać, że w projekcie, który załączam niżej, zostały ujęte dwie ławeczki dla Tych właśnie, którzy chcieliby odpocząć, powspominać…

Olkuska_koncepcja_2015_06_16

Olkuska_koncepcja_koszt_2015_06_16

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

20151029_110254 Olkuska_2014_Kasztan